Życiorys plutonowego zawodowego perka Wincentego (opracowała Hanna Lisiak Góźdź)
Urodziłem się 2.07.1896 roku w Goraninie pow. Witkowo, woj. poznańskie. Wychowywany byłem w domu przy rodzicach. Ojciec mój był rolnikiem. W siódmym roku życia Począłem uczęszczać do szkoły niemieckiej w Czerniejewie pow. Witkowo, którą skończyłem w czternastym roku życia. Po zaprzestaniu uczęszczania do szkoły wyjechałem do Niemiec do miejscowości Dortmund, gdzie pracowałem do 1915 r. w fabryce maszyn Hirscha.
Stamtąd zostałem zabrany do wojska (armii niemieckiej), w której służyłem aż do zakończenia wojny. 20.01.1916 r. wyjechałem na front francuski jako kanonier telefonista w 15 p. art. pol. Brałem udział w bitwach pod Choszeville [?], Saint Quentin i Sommą, w 15 pap armii niemieckiej. Otoczenie moje składało się z samych rodowitych Niemców pochodzących po większej części z Alzacji, Bawarii, Wirtembergii i z Rajlandii. O tym, że jestem Polakiem koledzy Niemcy wiedzieli dobrze, szykan jednak z ich strony nie miałem żadnych. Odnosili się do mnie na ogół życzliwie. W stosunku do ludności okupowanych terenów na froncie francuskim Niemcy odnosili się ostro i brutalnie. Dowódcą armii, w której się znajdowałem, był generał Mackensen, dla żołnierzy był człowiekiem dobrym, dbał bardzo o to, aby żołnierza o ile można oszczędzać, wymagał jednak surowej dyscypliny i poświęcenia się Polaków generał Mackensen nie lubił, nazywał ich zwykle „polnische giehtnadel”. Dowódcą pułku był oberst Breitbach. Człowiekiem był również dobrym, dbał bardzo o żołnierza, był nadzwyczaj odważnym, do Polaków odnosił się umiarkowanie. Dowódcą 3.bat. 15 pap, w której ja się znajdowałem, był hauptmann Hartman. Człowiekiem był również dobrym, do Polaków, odnosił się bardzo życzliwie. Zdarzało się, że gdy otrzymywał paczkę z żywnością z domu rodzinnego, to dzielił się chętnie z żołnierzami ze swojej baterii. Dobrym był również leutnant Lissel, podobny charakterem do Hartmana. Natomiast człowiekiem złym i wyzutym ze wszystkiego co się ludzkością nazywa był szef baterii wachmeister Muszyński. Był on prawdopodobnie Polakiem, lecz do tego się nie przyznawał. Z ludźmi obchodził się bardzo źle.
Rewolucja niemiecka została mnie na Górnym Śląsku w Neustadt z czego ja skorzystałem i powróciłem do Poznania, a stamtąd do rodzinnych stron. Od 15.XI.1918 r. brałem udział w powstaniu wielkopolskim tj. w rozbrajaniu Niemców w okolicy Czerniejewa, Gniezna i okolicznych wiosek. Po rozbrojeniu w wymienionych miejscowościach Niemców wyjechałem do Poznania do Wojska Polskiego w koszarach Grolmana. Z koszar Grolmana wyruszyłem na zdobycie koszar saperów, co miało miejsce w dniu 1.01.1919 r., które po kilkugodzinnej bitwie zdobyliśmy. Po zdobyciu koszar saperów powróciliśmy do koszar Grolmana., z których po paru dniowym pobycie ruszyliśmy na zdobycie Ławicy. W dniu 5 01.1919r. Bitwa trwała 4 godziny poczem lotnisko Ławica zostało zdobyte. Po tym wszystkim powróciliśmy do białych koszar na ulicy Magazynowej. 6 maja 1919 roku wyruszyliśmy na front pod Zbąszyń pociągiem. Wyładowano nas w Chrośnicy pod Zbąszyniem skąd ruszyliśmy na pozycje niemieckie rozmieszczone obok toru kolejowego. Ponieważ oddział Niemców był znacznie silniejszy więc musieliśmy się cofnąć do wioski Nowy Świat, gdzie staliśmy przez kilka dni tj. od wtorku (między 6 a 12.01.19) do soboty. W sobotę o czwartej rano ruszyliśmy na powrót pod Zbąszyń skąd znów powtórnie musieliśmy się cofać aż do wioski Strüzel [?] a stamtąd do wioski Chrośnicy. Między 12 a 20.01.1919 wymaszerowaliśmy na Babimost. Ze względu na znacznie silniejszy oddział niemiecki, który posiadał pancerny pociąg, miotacze min, 15 cm działa, dużą ilość kulomiotów musieliśmy się cofnąć do majątku Chobienica, z Chobienic cofnęliśmy się do Godziszewa a z Godziszewa do Chrośnicy, gdzie staliśmy przez 2 dni, gdzie przez cały czas pobytu byliśmy ostrzeliwani. W międzyczasie Niemcy napadli na wieś Kąty, gdzie po parogodzinnej bitwie wyrzucaliśmy ich do wioski Strüzel [?]. Następnie po maszerowaliśmy do Chrośnicy, potem udaliśmy się do wioski Nowy Świat, skąd artylerią ostrzeliwaliśmy cegielnię niemiecką obok wioski Nowy Świat, gdzie zaobserwował nas lotnik niemiecki , który nas ostrzeliwał i później odleciawszy. Dał znać o nas artylerii niemieckiej, która po jego odlocie w parę minut poczęła nas ostrzeliwać, przez co musieliśmy się cofnąć i przemaszerowaliśmy znowu do Chrośnicy. Z Chrośnicy przyjechaliśmy do Godziszewa, gdzie mieliśmy parodniowy postój, po czym zmienieni przez inne baterie odjechaliśmy do Poznania.
Po przybyciu do Poznania poczęliśmy się formować i po około 2 tygodniach wyjechaliśmy z początkiem marca 1919 na odsiecz Lwowa. Jechaliśmy wprost pod Lwów i zostaliśmy wyładowani na stacji kolejowej Sądowa Wisznia. Stamtąd marszem staczając po drodze liczne potyczki z Ukraińcami doszliśmy do Gródka Jagiellońskiego. Z Gródka udaliśmy się do wsi Wojciuchy, gdzie staliśmy przez 3 tyg. Po upływie 3 tygodni przemaszerowaliśmy do Zimnej Wody odpierając po drodze różne poszczególne napady Ukraińców. Działo się to około świąt wielkanocnych 1919 roku. Po pobiciu i wyparciu z Zimnej Wody Ukraińców maszerowaliśmy dalej goniąc Ukraińców przed sobą. Tak doszliśmy do wsi Wielka Sołonka i Mała Sołonka. Tam kilka dni byliśmy na odpoczynku, skąd pojechaliśmy do Poznania. Po trzy tygodniowym odpoczynku w Poznaniu wyjechaliśmy znowu na front ukraiński i po wyładowaniu w Bóbrce ruszyliśmy w pogoń za Ukraińcami. Stoczyliśmy po drodze liczne boje z Ukraińcami. Pod tym względem wyróżniają się miejscowości: Stryj, Komarno, Husiatyń, Tarnopol, Złoczów, Podhajce i inne miejscowości, których nie pamiętam. Zatrzymaliśmy się nad Zbruczem, gdzie po parotygodniowym postoju powróciliśmy do Gródka Jagiellońskiego skąd później znów ruszyliśmy przeciw Ukraińcom. W jakim kierunku i przez jakie miejscowości nie pamiętam.
W miesiącu grudniu 1919 powróciliśmy do Bydgoszczy i stamtąd pomaszerowaliśmy pod Nakło. Stamtąd pomaszerowaliśmy do Zachodnich Prus w celach okupacyjnych. Zajmowaliśmy kolejno, Inowrocław, Chojnicę, Bydgoszcz i inne miejscowości, których nie pamiętam.
Na wiosnę 1920 wyjechałem z 1. pap poznańskim na front bolszewicki do Sławuty, skąd robiliśmy ofensywę na Berdyczów do Kijowa. Po zdobyciu Kijowa wyjechaliśmy do Mińska, skąd zrobiliśmy ofensywę na Berezynę. Tam na wiosce Wielka Czernica odpieraliśmy kilkanaście razy ataki bolszewickie, z tego powodu było bardzo dużo rannych i zabitych. Później po zmienieniu nas przez legionistów, odmaszerowaliśmy w inne miejsca, skąd po dwóch tygodniach rozpoczęliśmy odwrót pod Warszawę, skąd po wypadkach sierpniowych 1920 r. ruszyliśmy w pogoń za bolszewikami aż pod Mińsk. W czasie odwrotu pod Warszawą został zabrany do niewoli gen. Kędzierski i gen. Jung. Temu ostatniemu udało się jednak z niewoli bolszewickiej uciec.
Życiorys plutonowego zawodowego perka Wincentego (zamknij)