Sikorski Jakub

Urodził się w dniu 23.06.1869 r. w Róży powiat Gniezno jako syn Franciszka i Ludwiki.

Do powstania przystąpił 28.12.1918 r. i został wcielony do 5. Kompanii 4. Pułku Strzelców Wlkp.

Podczas powstania miał stopień podoficera, a następnie służył w wojsku jako oficer Straży Ludowej i dowódca kompanii. Zdemobilizowany w stopniu kaprala. Z zawodu był przemysłowcem, a zamieszkiwał w Miłosławiu przy ul. Rynek 20.

Zweryfikowany jako powstaniec w dniu 24.01.1935 r. przez Zarząd Główny Związku Powstańców Wlkp. pod numerem 14613. Członek Koła Gniezno Związku Powstańców Wlkp.

Wybrany do Zarządu Związku Weteranów Powstań Narodowych R. P. 194/19 w Miłosławiu w dniu 16.06.1935 r. pełnił funkcję skarbnika.

Odznaczony:

  • Medalem Polska Swemu Obrońcy,
  • Krzyżem Pamiątkowym Powstania Wlkp.,
  • Odznaką Wojsk Wielkopolskich.

(Powstaniec Wielkopolski: czasopismo poświęcone historji Powstania Wielkopolskiego 1918-19 w świetle osobistych wspomnień powstańców. Zamieszczone w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej pod adresem http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=310330&tab=3)

„Powstaniec Wielkopolski” nr 3 z dnia 1 lutego 1937 r. – fragment

Jeden z naszych czytelników, który brał udział w oswobodzeniu Gniezna, przesłał nam poniższy list, który ze względu na jego ważną treść umieszczamy w całości.

Red.


Miłosław, dnia 12 1. 1937 r.


Do
Redakcji „Powstańca Wielkopolskiego”
Poznań
Wolnica nr. 1.

W związku z tym, że dzisiaj, po osiemnastu latach od chwili odzyskania niepodległości wiele rzeczy z owych czasów zostaje mylnie podanych, że mnoży się do nieskończoności ilość dowódców, przekraczającą liczbę ówczesnych powstańców, jak słusznie stwierdziła już Redakcja „Powstańca Wielkopolskiego”, koniecznością jest, by ci, którzy owe czasy przeżywali i mają je własną krwią w swym sercu zapisane, dbali o prawdę w ich podawaniu.

Przypadkowo wpadł mi w rękę nr 26/27 „Hasła Polski Zachodniej” z r. 1936, który w artykule p. t. „Fragment z oswobodzenia Gniezna” podaje:

„Dalej dowiedziałem się, że oddział powstańców ze Skwerencem, Włodarczykiem i Zygmuntem Stankowskim na czele wyruszył pod Zdziechowę”.

Ponieważ w oswobodzeniu Gniezna brałem osobiście udział, czuję się w obowiązku to sprostować. W dniu wyruszenia pod Zdziechowę otrzymałem rozkaz oczekiwania w miejscowości Pyszczynek, wraz z patrolem kawaleryjskim, na powrót delegacji, do której należeli: B. Kasprowicz, Wierbiński, por. Kitel i por. niem. Schwarzkopf, a która miała nawiązać pertraktacje z Niemcami. Oprócz tego miałem dać naszym placówkom rozkaz wycofania się do Gniezna. Jednakże dowódcy tychże tego nie wykonali i pozostali na swych miejscach. Do tego patrolu kawaleryjskiego należał również wyżej wymieniony Skwerenc, który wtedy dowódcą żadnego oddziału nie był.

Po zatrzymaniu się. oddziału w miejscowości Pyszczynek, Skwerenc bez rozkazu i zezwolenia z mej strony oddalił się od patrolu w kierunku na miejscowość Krzyszczewo i pomimo nawoływań z mej strony nie zatrzymał się. Do samego wieczora p. Skwerenca już nie ujrzałem.

Za miejscowością Pyszczynek na torze kolejowym natknąłem się na patrol kawaleryjski niemiecki w sile 4 koni. Patrol ten, ostrzelany silnie przez nasze po posterunki, znajdujące się na tym torze, został zmuszony do wycofania się. Zbierał on właśnie wiadomości o siłach powstańców i ich ugrupowaniu w zagrodzie Komorskiego.

Jakim cudownym sposobem p. Skwerenc, który jak już zaznaczyłem, dowódcą żadnego oddziału wtedy nie był, w tej niewoli się znalazł – nie wiem.

Po powrocie do koszar miałem z powodu samowolnego oddalenia się p. Skwerenca grube nieprzyjemności, gdyż dowódca koszar, p. Teodor Gruszczyński, liczył się z możliwością zdrady naszych sił i stanowisk. Mam nadzieję, że Redakcja „Powstańca Wielkopolskiego” zechce mi powyższe, jako stałemu abonentowi tegoż pisma, a również jako człowiekowi, który na te rzeczy własnymi oczyma patrzył, w swym czasopiśmie dla sprostowania umieścić.

Jakub Sikorski
były dowódca Kompanii Wartowniczej
w Gnieźnie w r. 1919.

„Powstaniec Wielkopolski” nr 3 z dnia 1 lutego 1937 r. – fragment