Orlikowski Feliks

Urodził się 1.04.1900 r. w Miłosławiu jako syn Feliksa i Pauliny Świerczyńskiej. W latach 1906 do 1914 uczęszczał do 7 klasowej szkoły powszechnej. Po ukończeniu szkoły pomagał rodzicom w ogrodnictwie. W dniu 5.06.1918 r. został powołany do Armii Niemieckiej. Służył w Festungs-Maschinengewehr-Kompanie nr 4 w Poznaniu. Z oddziału w dniu 21.11.1918 r. zbiegł do Miłosławia, zabierając karabin i amunicję. W Miłosławiu już tworzył się konspiracyjny oddział powstańczy. Brał udział w Powstaniu Wlkp. od 27.12.1918 r. Służył w Kompanii Miłosławskiej pod dowództwem por. Alojzego Nowaka i wraz z nią brał udział w potyczkach w okolicach Gniezna, Szubina i Inowrocławia oraz w ciężkich bojach pod Bydgoszczą.

Służąc jako żołnierz w 59. Pułku Piechoty brał udział w wojnie bolszewickiej. Walczył pod Kijowem, Baranowiczami, Mińskiem, nad Berezyną i pod Warszawą. Został oddelegowany na kurs podoficerski. Zdemobilizowany w stopniu kaprala. W 1930 r. awansowany na stopień plutonowego rezerwy.

Po przejściu do cywila prowadził działalność kupiecką w Miłosławiu. Od 1922 do 1927 r. pracował na Górnym Śląsku. Od października 1927 r. został zatrudniony przez magistrat miasta Swarzędza jako komornik miejski.

Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. i obronie Warszawy walcząc na odcinku Warszawa-Północ jako dowódca drużyny w stopniu sierżanta. Od 1922 do 1927 r. pracował na Górnym Śląsku, następnie w swarzędzkim samorządzie. Podczas wojny ukrywał się w Generalnym Gubernatorstwie, współpracując z podziemiem.

Po wojnie pracował w samorządzie miasta Swarzędza i przedsiębiorstwach budowlanych.

Mieszkał w Swarzędzu przy ul. Kórnickiej. W 1929 r. zawarł w Swarzędzu związek małżeński z Władysławą Tryjanowską (1906-1987).

Był członkiem Towarzystwa Powstańców i Wojaków.

Zmarł w dniu 3.10.1987 r. w Poznaniu i został pochowany na cmentarzu przy kościele św. Marcina w Swarzędzu.

Odznaczony:

  • Krzyżem Walecznych w 1921 r.,
  • Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym, uchwała Rady Państwa nr 01.09-0.2 z dnia 9.01.1960 r.,
  • Krzyżem Frontu Litewsko-Bialoruskiego 1918-1920,
  • Medalem Zwycięstwa i Wolności.

Wspomnienia

Urodziłem się 1 kwietnia 1900 r. w Miłosławiu pow. Września z ojca Feliksa i matki Apolonii z domu Świerczyńskiej. Od 1906 do 1914 r. ukończyłem 7 klasową szkołę w Miłosławiu. Od ukończenia szkoły do chwili zaciągnięcia mnie w dniu 15 czerwca 1918 r. przez Niemców do wojska pomagałem rodzicom w ogrodnictwie.

Dnia 21 listopada 1918 r. zbiegłem z wojska niemieckiego (służyłem w Poznaniu w 4 Kompani CKM Cytadela) zabierając ze sobą karabin i amunicję i wstąpiłem do tworzących się w Miłosławiu jeszcze w konspiracji oddziałów powstańczych. Pierwszą czynnością moją i kilku moich rówieśników było rozbrojenie dwóch żandarmów niemieckich w Miłosławiu. Dowództwo nad kompanią, do której należałem, objął ówczesny podporucznik Alojzy Nowak z Czeszewa (w okresie międzywojennym był majorem wojsk polskich).

Pod dowództwem Alojzego Nowaka brałem udział w oswobodzeniu Wrześni. Koszary we Wrześni były odtąd naszą bazą wypadową. Kompania nasza liczyła 80 ludzi. Przez 3 tygodnie zajmowała kompania nasza budynki graniczne w Strzałkowie i w oczach Niemców uchodziliśmy za Grenzschutz, rzeczywiście byliśmy na żołdzie Niemców i generał niemiecki był u nas na inspekcji, chwaląc naszą dyscyplinę, a następnego dnia po jego wizytacji i wypłaceniu nam żołdu napadliśmy na sąsiednią placówkę Grenzschutz’u w Witkowie i rozbroiliśmy 120 Niemców [kontrola gen. Friedricha Schimmelpfenniga von der Oye nastąpiła prawdopodobnie około 20 grudnia 1918 r.].

Odtąd powstanie szło już w tempie szybkim, w dwa dni po Witkowie wzięliśmy szturmem Gniezno. W zdobywaniu Gniezna brała udział i 2 Kompania Miłosławska pod dowództwem porucznika Wiewiórowskiego (były nadleśniczy w majątku Bugaj), który poległ w walce o Szubin [w rzeczywistości został ciężko ranny i zmarł z ran]. Nasz dowódca porucznik Nowak połączył wówczas obydwie kompanie pod swoim dowództwem i uderzyliśmy na Inowrocław.

Po dwudniowej walce garnizon niemiecki miasta się poddał. Wyszli Niemcy po pertraktacjach z naszym dowództwem w pełnym uzbrojeniu i usadowili się w Złotnikach. Po trzech dniach i Złotniki żeśmy zdobyli i Niemców rozbroili. Inowrocław stał się odtąd moim garnizonem, gdzie ochotniczo wstąpiłem do regularnych oddziałów nowo formowanego Wojska Polskiego (5. Pułk Strzelców Wlkp. przyszły 59. Pułk Piechoty).

Nowo sformowany 5. Pułk Strzelców Wlkp. w sile około 800 ludzi uderzył na Niemców usadowionych w Brzozie przed Bydgoszczą, chcąc kontynuować nasz pochód na Bydgoszcz, lecz w walce o Brzozę ponieśliśmy porażkę. Niemcy znacznie silniejsi i lepiej uzbrojeni zadali nam poważny cios i nasz pochód na Pomorze powstrzymali. Przez cały rok utrzymywaliśmy stałą pozycję frontową Tarkowo-Zduny-Opoki, walcząc z Niemcami ze zmiennym szczęściem, aż do zajęcia korytarza pomorskiego zgodnie z Traktatem Wersalskim. W grudniu 1921 r. zostałem przeniesiony do rezerwy.

Od roku 1922 do 1927 pracowałem w różnych przedsiębiorstwach budowlanych na Górnym Śląsku. Od roku 1927 do 1939 pracowałem w samorządzie na początku jako komornik miejski a później sekretarz. Dnia 24 sierpnia 1939 r. powołany zostałem do wojska, do Batalionu Wartowniczego w Poznaniu, który pod Kutnem poszedł w rozsypkę. Ja przedarłem się do Warszawy, zostałem ranny na przedmieściach Warszawy i przewieziony do szpitala na Woli.

W szpitalu pozostawałem tylko 3 dni, na własne życzenie go opuściłem, gdyż przepełniony był ciężko rannymi żołnierzami, a ja jako lżej ranny (miałem postrzał lewego barku) nie chciałem miejsca w szpitalu zabierać. Zgłosiłem się na Cytadelę i zostałem wcielony do 2. Plutonu 2 Kompanii 7 Batalionu Obrony Warszawy Odcinek Północ, gdzie pozostawałem aż do kapitulacji.

Zwolniony przez Niemców wróciłem do swej rodziny do Swarzędza. Niemcy mnie śledzili i ścigali chcąc wywieźć do obozu, więc się ukrywałem w Poznaniu, do chwili wysiedlenia mojej rodziny. Ja udałem się do rodziny do Skarżyska Kościelnego, przekradając się bez żadnych dokumentów przez granicę. W Skarżysku trudniłem się czarnym ubojem, 90 nie pracowałem przez całą wojnę nigdzie.

Przynależałem do tajnej organizacji Armii Krajowej, służąc pomocą materialną i wywiadem. Od 1945 do 1950 r. pracowałem znowu jako sekretarz miejski i gminny. Od 1950 do 1953 r. pracowałem w przedsiębiorstwach budowlanych w Poznaniu. Po półrocznej chorobie zostałem z pracy zwolniony i przeszedłem na rentę inwalidzką, leczę się bez skutku do dnia dzisiejszego. Zostałem odznaczony Wlkp. Krzyżem Powstańczym nr W-7622 oraz Medalem Zwycięstwa i Wolności nr F-8991.

Nadmieniam, że wszystko co tu opisałem, mogę udowodnić dokumentami względnie świadkami.

Feliks Orlikowski
Swarzędz, ul. Kórnicka 32 m 2

Uwagi do tekstu:

  • opanowanie wrzesińskich koszar nastąpiło 28.12.1918 r.,
  • wcześniej, od 11.11.1918 r., część koszar służyła jednostkom powołanym przez Radę Robotniczo-Żołnierską a więc Straży Ludowej i Kompaniom Służby Straży i Bezpieczeństwa (Wacht und Sicherheitsdienst), a te ostatnie w tym przypadku opłacane przez Niemców były w istocie kompaniami Grenzschutz’u.
  • według Antoniego Ciszaka gen. Schimmelpfennig przybył na kontrolę 19 listopada 1918 r., aczkolwiek nie jest to pewne, bowiem oddziały opłacane przez Niemców rozpoczęły dzialalność od 1 grudnia. Według Stefana Dzieciuchowicza nastąpiło to około 20 grudnia 1918 r. Tak on opisuje to zdarzenie: mniej więcej o godz. 10 do biura Rady Robotniczo-Żołnierskiej przybył generał niemiecki Chef des Generalstabes beim stellv. Generalkommando 1914-1918 Generalmajor z.D. Friedrich Schimmelpfennig von der Oye (szef zastępczego sztabu generalnego V Korpusu Armii w Poznaniu generał major w służbie).
  • wyprawa na Witkowo odbyła się w dniu 29.12.1918 r., a więc już po wybuchu powstania.
  • autor opisuje dwa zdarzenia: pierwsze to bitwa o Inowrocław w dniach 5 i 6 stycznia (o godz. 22.00 Niemcy opuścili miasto), a drugie zdarzenie to bitwa o Złotniki z udziałem miłosławian od 16 stycznia i dalej.